Schody wewnętrzne tematem śmiesznych opowieści

02.27.11

Pracowałem kiedy byłem młody przez kilka tygodni jako sprzedawca biznesowy. Pamiętam ów czas niesłychanie dobrze, ponieważ to są rozmowy z ciekawymi klientami, zazwyczaj nielimitowany czas pracy i całkiem dobre przychody. Często dowiadywałem się od kontrahentów że jestem stworzony do tego zawodu bo dobrze się ze mną żartuje a to podstawa przy spotkaniach sprzedażowych. Czasem spotykałem się także ze zdaniem, że pewnie mógłbym sprzedać cokolwiek, nawet nie posiadając pojęcia czym handluję.

Ta przedmowa nie jest w żadnym razie próbą wychwalania mojej osoby, a jedynie punktem odniesienia do historii którą przekazała mi moja kobieta po powrocie kilka dni temu z roboty. Z racji jej wykształcenia i pracy inżyniera ma spotkania z przedstawicielami firm wykonawczych, którzy próbują przekabacić ją do umieszczania ich odpowiednich produktów w jej rysunkach.

I tak nawiedził ich w firmie handlowiec firmy produkującej schody. Stwierdziła, że już dawno tak po grudzie nie odbywała się żadna z jej rozmów, ponieważ ten pan sprawiał wrażenie mocno zestresowanego – innymi słowy moja zupełna przeciwność. Miał jednak coś, co uczyniło że jest tym z nielicznych, jakim poszczęściło się ją przekonać do schodów ich firmy. Co ją urobiło? Otóż przeogromna mądrość jaką posiadał odnośnie do schodów. Od cyklu produkcyjnego po ograniczenia wynikające z prawa budowlanego.

Zacząłem się więc zastanawiać co jest istotniejsze – gadana czy wiedza – i postanowiłem się z nim umówić na jakieś spotkanie. W istocie schody to jego zamiłowanie, może o nich gadać wiele godzin. Nie tylko o metodologi, ale przytoczył też bez liku ciekawych anegdot związanych ze schodami i generalnie bardzo mnie tym rozweselił.

Ponieważ odniosłem wrażenie zupełnie przeciwne od tego opisywanego przez moją żonę, gdy się rozstawaliśmy spytałem go o to czemu na swojej prezentacji był tak spięty. Okazało się, że jest handlowcem idealnym, innymi słowy ma i gadanę i wiedzę, ale piękno mojej kobiety tak go onieśmielił. I tak kupił też moje ego.

Tagi: , ,